Przylecieliśmy na miejsce nocą. Spóźniony samolot, podróż od trzeciej nad ranem. Trudno nawet było myśleć o większym zwiedzaniu. Byle do hotelu. Ranek zaskoczył nas jednak zupełnie. Pora, w której zaczyna się dzień pracy w Polsce, jest w Hiszpanii jeszcze nocą. Słońce wstało znacznie później niż podświadomie oczekiwaliśmy. Na dodatek u nas bardziej popularne są nadmorskie zachody Słońca, a widok z balkonu świadczył, że możemy liczyć na kolorowy wschód.



Cel naszej podróży. Olbrzymie Targi. Mnóstwo czasu potrzeba, by zobaczyć wszystkie stoiska. Szczegółowe zwiedzenie jest chyba wręcz niemożliwe.



Mimo wszystko trzeba jednak znaleźć czas na odwiedzenie miasta. Nawet jeśli jest na to czas tylko wieczorem. Zresztą w Walencji tak naprawdę dopiero wieczorem zaczyna się życie. I trwa do rana.






Komentarze:
22.09.2006, 20:06 :: 83.175.180.140

Ania

ja poproszę autora o osobistą szczegółową relację instruktarzową... ;)
22.09.2006, 16:03 :: 83.11.233.187

Kajka

No, no, no...
Też chcę takie wyjazdy służbowe...
22.09.2006, 13:14 :: 81.34.179.175

machda

No ladna ta Valencia!
22.09.2006, 11:32 :: 83.16.142.190

daltonista

znów mnie wkurzasz
22.09.2006, 09:57 :: 83.17.33.6

jurkowiak

Wyjazd był służbowy, więc środkowe dla potwierdzenia obecności ;-)
22.09.2006, 08:34 :: 157.158.48.108

konefka

pierwsze i ostatnie ;)))
ślicznie tam!
fotolog.pl :: Wróć