Przełom Wisłoka.





Spokój tuż po świcie. Brnęliśmy błotami drogi wijącej się równolegle do rzeki. Potem były kilometry spędzone na górskich ścieżkach. Cały dzień zastanawiałem się nad powrotem. Jak uniknąć tego błocka. Wpadłem na pomysł, by ostatnie kilometry jechać korytem płytkiej na ogół rzeki. To i tak zdrowsze niż utonięcie w glinianej mazi. Niedzielna trasa ułożyła się jednak inaczej i wracaliśmy od całkiem drugiej strony. Kiedy jednak dotarliśmy do samochodu zaczęliśmy żałować, że nie jechaliśmy tych paru kilomertów rzeką. Wisłok pełen był moczących się ludzi. Pełen do granic możliwości. Co kilka metrów rodzinka na niedzielnym wypoczynku. Ciekawe jakie miny mieliby na twarzach widząc dwu rowerzystów w kaskach, rekawicach i z plecakami, którzy pomiędzy półnagimi dzieciakami wędrują w dół rzeki. Ciekawe jakie miny mielibyśmy my...




Komentarze:
28.07.2006, 08:27 :: 83.29.59.61

Robert

Misiek był...
26.07.2006, 12:34 :: 83.17.33.6

jurkowiak

Misiek.. Po kilometrze przedzierania się przez błota, pomalutku zaczynaliśmy czuć zmęczenie. Sytuacja podobała sie nam i raczej ze śmiechem wszystko się toczyło, ale było coraz trudniej i częściej musieliśmy prowadzić rowery. W pewnym momencie, w krzakach o jakieś 20-30 metrów od nas, usłyszeliśmy jakieś odgłosy. Wrażenie było jakby pijany człowiek powoli gramolił się przez zarośla w naszym kierunku. Popatrzyliśmy po sobie. Nie chcieliśmy się przekonać co to jest. Błyskawicznie wskoczyliśmy na siodełka i okazało się, że błoto nie takie straszne, że techniki jazdy nam jakby przybyło. W takiej sytuacji każde zawody mozna wygrać. Parę razy obejrzałem się za siebie, ale żaden zwierzak nie wyszedł na ścieżkę. Miś? Bardzo możliwe...
26.07.2006, 11:27 :: 80.59.216.155

machda

a co? tropil was misiek?
26.07.2006, 10:57 :: 83.29.24.72

Robert

Mogłeś jeszcze napisać jakiego przyśpieszenia może nadać misiek za plecami....:)
fotolog.pl :: Wróć