JURKOWIAK fotolog.pl
Link :: 22.07.2006 ::



Trochę inaczej.

Nie jest Drugi. Nie jest Gorszy. Mówię o nim Nizinny (choć świetnie w górach sobie radzi), albo rozróżniam go srebrnym kolorem kierownicy (Górski ma złotą).
Pochodzi z zamierzchłych rowerowo czasów. Rama urodziła się zanim inżynierowie Marina przewidzieli dostosowywanie geometrii do istnienia widelców amortyzowanych. Ale prawda jest taka, że mimo rzekomego braku kompatybilności, świetnie z takim widelcem współpracuje. Dyskretna i egzotyczna w dzisiejszych czasach tabliczka: Tange, Custom Tube Set, Ultra Light Triple Butted Cr-Mo, Exclusive To Marin przypomina tylko, że rowery miały kiedyś dusze. Do mnie trafił jako kompletny rower Bear Valley. Przez półtora roku przychodziłem do sklepu rowerowego, by na niego popatrzeć. Był piękny i nieosiągalny. Nie był najdroższy, ale spoglądałem właśnie w jego kierunku. W końcu, po nieprzeciętnych rabatach, stał się mój. Z tamtego roweru pozostała rama i rurka pod siodełkiem. Ale pozostało również to nieuchwytne Coś.
Mój kolega miał kiedyś podobnego Marina. Kiedy nastały czasy rowerów w pełni amortyzowanych przesiadł się właśnie na fulla. Chwalił sobie, ale po jakimś czasie poczuł chęć powrotu. Długo szukał, by odnaleźć i odkupić właśnie taką ramę. Widziałem jego radość z pozornego kroku w tył. Kiedy ja przesiadałem się na fulla, rama Bear Valley’a powędrowała na szafę. Wiedziałem, że kiedyś do niej powrócę. Trafiło się paru kupców, ale na szczęście oparłem się pokusie. Trwało to trochę, ale w końcu odbudowałem na niej rower. To było mocne przeżycie. Mimo bezpośredniego porównania do roweru z amortyzowanym tyłem, jazda była niesamowita.
Drugim smaczkiem tego roweru jest amortyzator przedni. To klasyk, prawdziwy kawałek historii w tej dziedzinie. Marzocchi Bomber Z2 pierwszej generacji. Jest ze mną już prawie dziesięć lat i pracuje wciąż nienagannie. Zdarza się, że ktoś jadący obok, nieraz na dużo nowocześniejszym sprzęcie, nie może wyjść z podziwu, jak Bombuś radzi sobie z nierównościami terenu.
Cały ten rower to zlepek bardzo różnych części. W wielu przypadkach już nie produkowanych. O kilku można dużo powiedzieć. Ale nie o to chodzi. Marin nie jest nowoczesny, ale jest ułożony tak, jak tego chciałem. Twarda maszyna na godziny rowerowych włóczęg.

Acha. Jest jeszcze coś, bez czego jazda jest niemożliwa. Silnik. Ale ten funkcjonuje czasem w Nizinnym, a czasem w Górskim.



Komentuj (4)


[Księga gości]


Paweł Jurkowski



Zajrzyjcie:
daltonista
coffeerepublic
jabłko
machda
B&B
kone-v
kat-ju

ownlog.com
fotolog.pl

2018
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik